o mnie

wtorek, 17 maja 2016

Gdy rozum śpi, budzą się demony, czyli "High-Rise" Bena Wheatleya [recenzja]



W swoich dotychczasowych filmach, Ben Wheatley przyzwyczaił nas nie tylko do specyficznej, nieco niepokojącej atmosfery, ale i pokazywania na ekranie mało znanych szerszej publiczności aktorów. Informacja o zaprzęgnięciu do jego najnowszej produkcji nazwisk takich jak Tom Hiddleston, Jeremy Irons, Luke Evans, Elizabeth Moss czy Sienna Miller zelektryzowała fanów kina, i to nie tylko tych szczególnie zainteresowanych twórczością Wheatleya. 

High-Rise udało mi się zobaczyć dopiero niedawno, co wynika ze sporego opóźnienia hiszpańskiej premiery w stosunku do reszty Europy, w tym Polski. Wyszłam z kina z bardzo mieszanymi uczuciami. Nastawiałam się na arcydzieło, a dostałam film, który co prawda powala wizualnie, ale fabularnie wydaje się pusty. 


poniedziałek, 9 maja 2016

We fight, czyli Kapitan Ameryka: Civil War [recenzja]



Kapitan Ameryka Civil War to jeden z najbardziej oczekiwanych blockbusterów tego roku. Wielu zastanawiało się, czy eksperyment włączenia do jednej historii kilkunastu superbohaterów, z których praktycznie każdy mógłby mieć własny film, powiedzie się. Powiem wprost. Nie jest źle. Nie ulega wątpliwości, iż film braci Russo jest najlepszym co wyprodukował Marvel Cinematic Universe od lat, a zdaniem wielu to w ogóle numer jeden w kategorii kina superbohaterskiego. Civil War to produkcja dynamiczna, pomimo swoich 2 godzin i 26 minut pozbawiona dłużyzn, doskonale wykorzystująca klasowych aktorów i imponująca efektami specjalnymi. Film ma bardzo wiele plusów, jednak w ostatecznym rozrachunku twórcy nie ustrzegli się kilku błędów. Wyszłam z najnowszego Kapitana Ameryki zadowolona, jednak w dalszym ciągu uważam, że najlepszą produkcją Marvela jest Zimowy Żołnierz



czwartek, 5 maja 2016

Sense8, czyli wolność, równość i braterstwo [recenzja]



Mam świadomość, że stworzyłam trochę wpis-dinozaura, bo premiera pierwszego sezonu Sense8 miała miejsce prawie rok temu. Produkcja rodzeństwa (teraz już sióstr) Wachowskich zjednała sobie Internet w błyskawicznym tempie, podbijając tumblra i serca nałogowo wciągających Netflixa widzów. Już w wakacje byłam świadkiem wirtualnego szaleństwa towarzyszącego Sense8, ale przez pierwsze kilka miesięcy nie mogłam się zabrać za oglądanie. Całość sezonu skończyłam kilkanaście dni temu, jest to więc dla mnie produkcja stosunkowo świeża. Wydaje mi się że jednak, że mimo obsuwy czasowej warto o Sense8 napisać, bo to jeden z najoryginalniejszych seriali jaki widział świat w ostatnich latach. Zrobił on na mnie bardzo duże wrażenie, mimo iż, jak to z produkcjami Wachowskich bywa, opinie są bardzo podzielone. 

Spoilerów co do treści nie ma, z resztą sama specyfika serialu jest taka, że trudno cokolwiek spolerować.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Nowy rok, stara bida, czyli po premierze szóstego sezonu Gry o Tron [recenzja]



Za nami premiera szóstego sezonu Gry o Tron. Serial, który już rok temu stracił jakiekolwiek prawa do określania siebie mianem dobrej telewizji, już na wstępie nie omieszkał przypomnieć wszystkim, dlaczego na produkcję tę lepiej jest spuścić niekończącą się zasłonę milczenia. Najnowszy odcinek ze zdwojoną siłą powielił żenujące schematy sezonu piątego, a twórcy serialu, David Benioff i David Weiss, po raz kolejny pokazali, że jedyną wartością Gry o Tron jest wszechobecny szok, zniszczenie i coraz bardziej wymyślne śmierci. Wszystko to kosztem spójności fabularnej i psychologicznej bohaterów. Niby nie było złudzeń że tak właśnie będzie, ale niesmak towarzyszący przekonaniu się o kolejnej bezczelności scenarzystów naprawdę przechodzi ludzkie pojęcie. 

Tylko aktorów szkoda.
Wbrew temu co zapowiadałam, nie będę pisać co odcinek o szóstym sezonie Gry o Tron. Nie widzę sensu kopania leżącego, tworzenia sztucznej napinki „OMG, WTF, CO ONI ZROBILI?”, bo każdy z nas wie, że w tym serialu stać się może wszystko, a granice naszej wyobraźni nie są granicami których nie przekroczyliby D&D. Poprzeczka postawiona jest wysoko, bo pamiętajmy, mówimy o serialu w którym na oczach widzów mordowano kobiety w ciąży, gwałcono nastolatki, a rodzice palili dziecko na stosie.

Być może napiszę coś pod koniec sezonu, ale to na zasadzie śmiania się z siebie samej, że myśląc rok nie wymyśliłam rzeczy, które scenarzyści upchnęli w dziesięciu odcinkach. D&D zdołali zażenować mnie już na starcie, nie ma sensu więc zastanawianie się, co będzie dalej. 

Wpis zawiera informacje dotyczące wydarzeń z sezonów 1-5, a na pewnym etapie także spoilery z pierwszego odcinka szóstego sezonu. W stosownym miejscu będzie informacja o tychże spoilerach. 

środa, 20 kwietnia 2016

Historia i kultura, czyli brytyjskie mini-seriale, które bawią i uczą jednocześnie



Dzisiejszy wpis postanowiłam poświęcić trzem brytyjskim mini-serialom dramatycznym, których wspólnym mianownikiem jest próba ukazania prawdziwych losów grupy ludzi, których działania odcisnęły piętno na nowożytnej historii Zjednoczonego Królestwa. Mimo że seriale historyczne tworzy się masowo  praktycznie we wszystkich krajach świata, nie bez przyczyny wybrałam tutaj akurat produkcje z Wysp. Brytyjska telewizja publiczna, również ze względu na swoją misję edukacyjną, do perfekcji opanowała tworzenie fabuł traktujących o tematach politycznie i kulturowo ważnych, których oglądanie dostarcza nie tylko rozrywki, ale również poszerza horyzonty. Muszę przyznać, że sporo wiedzy którą obecnie posiadam na temat brytyjskiej kultury (szczególnie sztuki) wzięło się z tego, że kiedyś gdzieś obejrzałam jakiś film albo serial, co dało mi podstawowe informacje i skłoniło do dalszego zgłębiania tematu na własną rękę. Opisywane przeze mnie mini-seriale stanowią doskonały przykład takiego właśnie zjawiska. Polecam je serdecznie zarówno ze względu na ciekawe i pouczające fabuły, co i doskonałe aktorstwo. BBC umie w takie rzeczy, wiadomo. 

Spoilerów oczywiście nie ma. 

wtorek, 12 kwietnia 2016

Osiem fikcyjnych postaci, z którymi wybrałabym się w podróż



Wiem że dawno nie pisałam, ale kalendarz w ostatnich tygodniach ułożył mi się tak, że często zdarzało mi się opuszczać moje miejsce zamieszkania, zarówno w celach turystycznych, co i szeroko rozumianych naukowych. Taki tryb życia nie do końca sprzyja pisaniu bloga, ale siedząc ostatnio w samolocie zaczęłam zastanawiać się, z kim najchętniej wybrałabym się w podróż. Jak wiadomo, w takich sytuacjach do głowy przychodzą wszyscy, tylko nie osoby realnie istniejące. I tak powstał ten wpis. Ostatnio recenzja goni tutaj recenzję, mam więc nadzieję że taka zmiana będzie stanowić pewną odmienną (nową?) jakość . Tak więc tego. Enjoy.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Pod Czarnymi Żaglami, czyli dlaczego Back Sails to serial piękny i dobry [recenzja]



Piraci, morskie wyprawy i niezliczone przygody pośród karaibskich wysp to jeden z tych tematów, który nigdy się nie nudzi. Sukces Piratów z Karaibów sprawił, że moda ta stała się jeszcze silniejsza, co poskutkowało wydaniem sporych ilości książek i opracowań, oraz gwałtownym zapotrzebowaniem na kolejne filmy i seriale, również takie pokazujące świat piratów z nieco poważniejszej i mniej bajkowej perspektywy. Jedną z produkcji stanowiących bezpośrednią odpowiedź na ów trend jest serial stacji Starz pt. Black Sails (w polskim tłumaczeniu po prostu Piraci), którego finał trzeciego sezonu mieliśmy okazję niedawno oglądać. Swego czasu obejrzałam pierwszy sezon tegoż serialu, ale trochę z braku czasu, trochę z powodu innych rzeczy, nie kontynuowałam oglądania kiedy wyszedł sezon drugi. Pod wpływem docierających do mnie informacji o niezłej dramie pod koniec trzeciego sezonu, jak również pochlebnych opinii znajomych (tutaj pozdrawiam Anett, bez której rekomendacji pewnie nie wróciłabym do Black Sails) postanowiłam ów serial nadrobić. Była to najlepsza decyzja jaką podjęłam od miesięcy. Piraci to naprawdę doskonała produkcja historyczno-przygodowa, rozkręcająca się z odcinka na odcinek i lepsza z sezonu na sezon. Piękny i dobry jest to serial.

Wpis nie zawiera żadnych spoilerów dotyczących fabuły, nie jest też klasyczną recenzją. Potraktujcie go jako zbiór argumentów pokazujących, dlaczego uważam Black Sails za jedną z najlepszych produkcji w swoim gatunku, i dlaczego od tego momentu polecać ją będę wszystkim, nie tylko rozczarowanym kierunkiem w jakim poszła Gra o Tron oraz robiącym „meh” na myśl o Wikingach.