![]() |
Wiem że dawno nie pisałam, ale kalendarz w ostatnich tygodniach ułożył mi się tak, że często zdarzało
mi się opuszczać moje miejsce zamieszkania, zarówno w celach turystycznych, co i szeroko rozumianych naukowych.
Taki tryb życia nie do końca sprzyja pisaniu bloga, ale siedząc ostatnio w
samolocie zaczęłam zastanawiać się, z kim najchętniej wybrałabym się w podróż. Jak wiadomo, w takich sytuacjach do głowy przychodzą wszyscy, tylko nie osoby realnie istniejące. I tak powstał ten wpis. Ostatnio
recenzja goni tutaj recenzję, mam więc nadzieję że taka zmiana będzie stanowić
pewną odmienną (nową?) jakość . Tak więc tego. Enjoy.
OSIEM POSTACI, Z KTÓRYMI WYBRAŁABYM SIĘ W PODRÓŻ
Dziesiąty Doktor
Doctor Who
![]() |
Wybór prosty, oczywisty i przychodzący do głowy w pierwszej
kolejności. Posada towarzyszki Doktora to dla mnie jedyna szansa odwiedzenia
wiktoriańskiego Londynu, Nowego Yorku lat 20, zobaczenia dinozaurów i poznania
Pana Darcy’ego. Poza tym nie oszukujmy się, kto by nie chciał przeżyć dziesiątek
przygód w czasie i przestrzeni, oraz latać TARDIS będącą większą w środku niż na
zewnątrz. Jedyny dylemat jaki można mieć w kontekście owego zagadnienia w moim przypadku szczęśliwie nie istnieje, gdyż
nie mam absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że moim ulubionym Doktorem jest
Dziesiąty i to właśnie z nim chciałabym podróżować.
Indiana Jones
Raiders of the Lost Ark, Indiana Jones and Temple of
Doom, Indiana Jones and the Last Crusade, Indiana Jones and the Kingdom
of Crystal Skull
![]() |
No cóż. Zaskoczenie żadne, bo Indiana jest tym bohaterem, z którym
zapewne robiłabym wszystko. Egzotyczne ekspedycje Indy'ego dalekie są od klasycznej
turystyki, ale tego typu przygody są właśnie tym co sprawia, że na pewnym
etapie życia każdy z nas chciał być archeologiem. Poza tym ja naprawdę lubię starożytne,
przedchrześcijańskie kultury i naprawdę chciałabym pojechać do amazońskiej
dżungli, a w taką podróż lepiej nie wybierać się samemu. Mimo że Indiana chodzi po tropikach w skórzanej kurtce (nawet Harrison
Ford wyraził zdziwienie w jednym z wywiadów), a w czwartym filmie myli kultury
mezoamerykańskie z peruwiańskimi, w tych okolicznościach pojawić się musi. Nikt nie jest przecież doskonały.
Rey
Tak, wiem, pojawiają się Gwiezdne Wojny, pierwsze co przychodzi do
głowy to Han Solo, Poe, Obi-Wan. Nie żebym nie lubiła tych postaci, bo jak
wiadomo lubię je bardzo. Mimo wszystko jednak nie wiem czy chciałabym
podróżować z osobą która wisi kasę połowie galaktyki, jest pilotem z poczuciem
misji silniejszym niż wszystkie inne poczucia, bądź jest mistrzem Jedi. Dlatego
też wybieram Rey. To miła, zaradna i pomysłowa dziewczyna, która nie dość że umie
pilotować statki i posiada umiejętności techniczne, to jeszcze ma moc i całkiem
nieźle walczy. Generalnie Rey umie wszystko czego nie umiem ja, co w połączeniu
z dobrym charakterem czyni ją najlepszym z całej Galaktyki kompanem do
wszelkiego rodzaju przygód.
James Flint
Nie jestem specjalną fanką podróży morskich, co związane jest z pewnym przerażeniem, które budzi we mnie sama idea oceanu i
to, że pode mną może przepływać np. kilkunastometrowy wieloryb…. Nie zmienia
to jednak faktu, że w razie konieczności odbycia takowej, z pewnością dobrze
byłoby mieć towarzysza znającego się na rzeczy. Wybór może być tylko jeden.
Wiadomo. Trzeba brać najlepszą postać z najlepszego serialu o piratach. James
to nie tylko doskonały żeglarz i strateg, ale również człowiek intelektualnie (i
w sumie też moralnie) przewyższający swoją załogę o kilkanaście poziomów. Poza
tym w przeciwieństwie do innych, nie żądałby za mnie okupu i w spokoju
moglibyśmy dyskutować o książkach. Najlepiej.
Hawkeye
Avengers
![]() |
Ludzie mi się dziwią, gdy mówiąc o moich ulubionych marvelowskich
bohaterach bez cienia wątpliwości wymieniam zawsze Hawkeye. No bo on nic nie
robi, tylko strzela, nie ma supermocy ani fancy zbroi, nie lata, jest normalny.
Dlatego właśnie go lubię. Clint Burton to najnormalniejszy człowiek na
świecie, od zwykłych ludzi wyróżniający się jedynie ponadprzeciętnymi
umiejętnościami, siłą charakteru i zapałem. Potwierdzenie tego wszystkiego
mieliśmy w Avengersach 2, i nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że wątek
Hawkeye jest naprawdę jedną z niewielu dobrych rzeczy w tym filmie. Clint jest też całkiem wyluzowanym gościem, więc
byłby świetnym towarzyszem podróży. Po prostu wsiedlibyśmy w samochód i
pojechali w fajne miejsca, bez patrzenia za siebie i wzbudzania przesadnej
sensacji.
Abbie Mills
Sleepy Hollow nie jest najambitniejszym serialem świata, ale jego
wielkim plusem jest wrzucenie do fabuły dwójki głównych bohaterów, których
naprawdę nie da się nie lubić. Jedną z nich jest Abbie Mills, policjantka, a
później agentka FBI z małego miasteczka Sleepy Hollow w stanie Nowy York. Nie
wiem z czego to wynika, ale jest ona jedną z moich ulubionych serialowych
postaci kobiecych w ogóle, i chyba nie miałabym problemów z powierzeniem swoich
spraw w jej ręce. Abbie jest bez wątpienia idealną kandydatką na towarzyszkę
podróży, gdyż jest po prostu bardzo zorganizowaną, ale i niewątpliwie
sympatyczną osobą z otwartym umysłem. Skoro uwierzyła Ichabodowi Crane’owi, gdy
ten twierdził że przybył z XVIII wieku, nie miałaby kłopotów ze zrozumieniem
moich zasadniczo dziwnych niekiedy problemów.
John Watson
Sherlock
![]() |
Każdy zaznajomiony z twórczością Arthura Conana Doyle’a zdaje sobie
sprawę, że gdyby nie Doktor Watson, Sherlock Holmes nie istniałby w takiej
formie w jakiej go znamy, nie rozwiązałby tych wszystkich zagadek kryminalnych i
prawdopodobnie zginąłby dużo wcześniej niż faktycznie to nastąpiło. Współczesna wersja od BBC jeszcze bardziej uświadamia nam, że
Watson jest jedynym elementem łączącym Sherlocka ze światem
zwykłych ludzi i jedyną osobą czuwającą nad w miarę normalnym jego w nim
funkcjonowaniem. Owa godna podziwu zdolność cierpliwego znoszenia wszelkiego
rodzaju sherlockowych dziwactw, połączona z niebywałą inteligencją i
skłonnością do poświęceń, czynią z Watsona niemalże idealnego towarzysza
podróży. Serio. To jest człowiek, którego nic nie zdziwi, który wszystko
zrozumie i który zawsze zaoferuje pomoc. Poza tym jest lekarzem, a podróżowanie
z lekarzem nigdy nie jest złym pomysłem.
Włóczykij
Na zakończenie, kolejna sprawa oczywista. Nie wiem jak Wy, ale kiedy w
dzieciństwie oglądałam Muminki, za każdym (serio, KAŻDYM) razem miałam bardzo
za złe Włóczykijowi, że nie bierze ze sobą w podróż nikogo i nie mówi gdzie się
udaje. Biorąc pod uwagę cechy
charakterologiczne tej postaci, jak również ewidentny brak przyzwyczajenia do
dłuższego towarzystwa, podróż z Włóczykijem przebiegałaby zapewne w znacznej
mierze w ciszy, ale i tak by mi to nie przeszkadzało. Po pierwsze przecież,
milczenie jest złotem, po drugie, można kontemplować przyrodę, po trzecie zaś,
moja ciekawość byłaby zbyt duża aby cokolwiek mogło mnie zniechęcić. Może
nauczyłabym się grać na harmonijce. Fajnie. ^^
Następny wpis będzie już konkretniejszy, dlatego też nie napiszę o filmie Łowca i Królowa Lodu, który miałam okazję oglądać niedawno... Zjechałam tę produkcję już w ankiecie którą dostałam w kinie, więc nie do końca chcę to powtarzać...









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz