Grease to klasyka wśród musicali.
Jeden z tych tytułów, o których słyszał każdy, nawet jeśli pięć minut temu
spadł z księżyca. Historia nastolatków z amerykańskiego ogólniaka Rydell High
School od lat bawi i inspiruje. Piosenki z musicalu są tak znane i tak lubiane,
że naprawdę trudno mi uwierzyć w istnienie osób, które chociaż raz nie bawiły
się przy „You’re the one that I want” czy „Summer nights”. Nie ma się co
dziwić, że informacja o przygotowywaniu przez amerykańską stację FOX Grease na
żywo zelektryzowała całe pokolenia fanów popkultury. Trzeba powiedzieć, że
doświadczenia z podobnymi telewizyjnymi wersjami musicali na żywo ma już stacja
NBC, która pokazała między innymi Dźwięki Muzyki oraz Piotrusia Pana. O ile
jednak owe dwa tytuły traktować można jako mniej bądź bardziej niszowe pozycje
dla fanów musicali, tak Grease to naprawdę wielka sprawa, obok której trudno
jest przejść obojętnie. Nie będę oryginalna jeśli powiem, że filmowa wersja z 1978 r. jest jednym z moich
ulubionych musicali i widziałam go chyba z piętnaście razy, o ile nie więcej.
Nie będzie dziwił również fakt, że wyemitowany wczoraj Grease Live był dla mnie
jednym z najważniejszych wydarzeń popkulturowych stycznia.
Wpis dedykuję moim amerykanistycznym Besties, dzięki którym czekanie na wczorajszy show było 100 razy przyjemniejsze. We go together! <3
Wpis dedykuję moim amerykanistycznym Besties, dzięki którym czekanie na wczorajszy show było 100 razy przyjemniejsze. We go together! <3
