Ledwie dziesięć dni temu wyemitowane zostały dwa ostatnie odcinki
trzeciego sezonu Penny Dreadful - jak szybko się okazało, był to sezon ostatni.
Żegnamy jeden z najlepszych, a jednocześnie najbardziej niedocenianych seriali
ostatnich lat - produkcję, która na nowo wyznaczyła standardy tego, jak
wyglądać powinna opowieść grozy, racząc widza swoją niezwykłą, mroczną
poetyckością.
Penny Dreadful to jedna z tych produkcji, którą konsekwentnie i na
bieżąco śledziłam od dnia premiery. Serial nigdy nie zawiódł moich oczekiwań, a
każdy odcinek oglądałam z nieukrywaną przyjemnością. Tym bardziej przykro mi
jest, że stacja Showtime zdecydowała się zakończyć go już po trzech sezonach. Trudno
jest mi uwierzyć w słowa jego twórcy, Johna Logana, który przekonywał, iż
decyzja o kasacji Penny Dreadful zapadła już ponad rok temu. Serial ten,
podobnie jak szereg innych, padł ofiarą niskiej oglądalności, która zupełnie
nie szła w parze z poziomem produkcji, z sezonu na sezon coraz wyższym. Smutno.
Będę wspominać Penny Dreadful z wielką estymą, jako jeden z moich ulubionych seriali ostatnich lat. Czy może być coś lepszego, niż osadzona w
wiktoriańskim Londynie historia, w której przeplatają się losy bohaterów powieści
takich jak Drakula, Frankenstein, czy Portret Doriana Graya? Zapewniam, że nie.
Wszystkie stworzenia nocy
Nazwa serialu, Penny Dreadful (dosłownie „strachy za pensa”), pochodzi
od wydawanych w XIX-wiecznej Anglii broszurowych powieści grozy. Owe tanie i
kiczowate historie cieszyły się w tym okresie wielką popularnością, będąc
czytanymi również na salonach. Wydawałoby się, że w tematy przemiany w wampira
i wilkołaka, nieśmiertelności czy oddania duszy szatanowi, już dawno straciły
swoją moc, w XXI wieku będąc już tylko kiczowatymi symbolami znanymi ze święta Halloween.
Nie ma się co dziwić - większość prób przenoszenia tych motywów na ekran
kończyła się w ostatnich latach raczej porażką. Nie jest więc przesadą
stwierdzenie, że twórcy Penny Dreadful, Johnowi Loganowi, udała się rzecz na
papierze niemożliwa do wykonania. Stworzył on produkcję, która nawiązuje do
tradycji wiktoriańskich powieści grozy w sposób umiejętny i wyrafinowany. Penny
Dreadful garściami czerpie ze znanych, utartych i przerobionych na dziesiątą
stronę motywów, ale perfekcyjna forma i wykonanie sprawiają, że dostajemy coś
zupełnie nowego, świeżego i nadzwyczajnego. Zabieg polegający na zgromadzeniu w
jednym miejscu i czasie bohaterów z wiktoriańskiej literatury, już wcześniej
znany chociażby z Ligi Niezwykłych Dżentelmenów, przeprowadzony został w Penny
Dreadful z głową, podnosząc w tym zakresie poprzeczkę o kilkanaście stopni.
Dostajemy spójną historię, która, dzięki ciekawie napisanym i pełnokrwistym postaciom,
pokazuje całej grupie widzów, na czym polega moc opowieści gotyckiej w swojej
oryginalnej, niewykrzywionej formie.
Mówiąc o postaciach, nie sposób nie zatrzymać się na temacie aktorów
owych bohaterów odgrywających. Zapewniam, jest o czym mówić. Penny Dreadful to
serial szczycący się jedną z najmocniejszych telewizyjnych obsad od lat,
umiejętnie łącząc nazwiska znane, z takimi, które na produkcji Logana dopiero
się wybiły. Przykładowo, wcielającego się w rolę Sir Malcolma Murray’a (tak,
tego z Drakuli) Timothy’ego Daltona zapewnie nie trzeba przedstawiać nikomu.
Jest on w swojej roli świetny. Doskonale spisują się również Josh Hartnett w
roli Ethana Chandlera, Reeve Carney jako Dorian Gray, Harry Treadeway jako
Victor Frankenstein, Rory Kinnear jako jego potwór – a to tylko postaci z
pierwszego planu.
Gdyby musieć jednak streścić Penny Dreadful w jednym nazwisku, odpowiedź
byłaby oczywista. Eva Green. W serialu wciela się ona w rolę tajemniczej i
niezwykle skomplikowanej kobiety, Vannessy Ives. Jest to postać wyjątkowo niejednoznaczna
– targana przez siły dobra i zła, mająca swoje jasne i ciemne strony. Tak
naprawdę cały serial kręci się wokół walki, którą Vanessa stoczyć musi nie
tylko z szatanem czy Drakulą, ale również, być może przede wszystkim, z samą
sobą. Nie sposób jest nie docenić fenomenalnej pracy, jaką włożyła Eva Green w
oddanie złożoności tej bohaterki, odgrywając (przynajmniej moim zdaniem) najlepszą
rolę w dotychczasowej karierze. Udało jej się stworzyć postać daleką od tego co
czarne i białe, bliską za to wszystkim odcieniom szarości. Nie bała się ona
scen trudnych, ukazujących postać w praktycznie wszystkich możliwych stadiach
psychicznych, z opętaniem włącznie. Mówiąc szczerze, dopiero po tym serialu
przekonałam się, jak świetną aktorką jest Eva Green. Doskonalą i zapewne do
końca niedocenioną, bo mimo ze nagroda Emmy należy się jej za występ w Penny
Dreadful jak psu buda, obawiam się że po raz kolejny nie zostanie ona
wyróżniona.
![]() |
We are strong, we are
women
Generalnie powiedzieć trzeba, że Penny Dreadful to serial o silnych
kobietach. Przywołana powyżej Vanessa – bohaterka w sposób oczywisty odstająca
od patriarchalnych wzorców społecznych wiktoriańskiego Londynu, w dużym stopniu
ukształtowana została przez inną kobietę – czarownicę Joan Clayton (w tej roli
wspaniała jest Patti LuPone). Jedną z pierwszoplanowych bohaterek serialu jest
również Brona Croft/Lily Frankenstein, brawurowo odegrana przez znaną z Doktora
Who Billie Piper. Nie będę streszczać jej historii, bo nie chcę spolerować,
wystarczy więc że napiszę, że jej życie zdecydowanie nie należało do prostych,
a w trakcie trwania serialu przeszła ona wielką przemianę. Wątek Brony/Lily
bardzo mocno związany jest z problemami kobiet z najniższych warstw społecznych
– poniżanych, wykorzystywanych, dręczonych i zmuszonych do wyzbycia się wszelkiej
godności. Pojawiające się w trzecim sezonie bohaterki – doktor Florence Seward
(znów Patti LuPone) i Catriona Hartdegen (Perdita Weeks) to klasyczne,
aczkolwiek wcale nieźle napisane postaci kobiece, próbujące wywalczyć sobie
niezależność i samorealizację w opanowanym przez mężczyzn świecie. Oczywiście,
jak to w Penny Dreadful, wiele kwestii pokazanych jest w sposób przerysowany,
nie przeszkadza to jednak w zrozumieniu istoty sprawy. Paradoksalnie bowiem,
serial ten pokazuje, że większość tragedii dotykających ludzi nie pochodzi od
demonów, wampirów, czy innych strachów. Są one raczej skutkiem seksizmu, mizoginii,
braku tolerancji i pogardy człowieka w stosunku do drugiego człowieka.
![]() |
Tajemniczy i piękny świat
Wracając jeszcze na chwilę do kwestii formy, nie byłoby sukcesu Penny
Dreadful, gdyby nie decyzja stacji Showtime o poświęceniu na ten cel porządnej
sumy pieniędzy. Do tej pory przecież seriale grozy kojarzyły się nam raczej z
kiczowatymi niskobudżetowcami – Penny Dreadful przełamuje ten mit. Serial ten
cechuje się specyficznym i jedynym w swoim rodzaju klimatem, stworzonym dzięki
perfekcyjnemu połączeniu obrazu, dźwięku i słowa. Stworzony na potrzeby
produkcji wiktoriański Londyn to miasto pełne kontrastów, będące domem zarówno
dla bogaczy z luksusowych willi, jak i biedoty mieszkającej w zdezelowanych
kwaterach. Na przestrzeni trzech sezonów akcja przenosi się również w inne
plenery, za każdym razem w takim samym stopniu ciesząc oko. Co więcej, Penny Dreadful to produkcja mogąca
się poszczycić jedną z najpiękniejszych ścieżek dźwiękowych ze wszystkich seriali
ostatnich lat. Muzyka autorstwa krakowskiego (ale mało znanego w Polsce……….) kompozytora
Abla Korzeniowskiego jest po prostu przepiękna. Doskonale oddaje ona klimat
produkcji, stając się integralną jej częścią. Penny Dreadful to produkt pięknie
opakowany, którego twórcy postanowili podejść do widza poważnie, mając świadomość,
że w przypadku opowieści gotyckich, formy i treści oddzielić nie sposób.
![]() |
Reasumując, Penny Dreadful to serial wyjątkowy, którego siła polega na
atrakcyjnym pokazywaniu rzeczy, o których każdy z nas słyszał już dziesiątki
razy. John Logan zrobił coś, co w teorii nie miało prawa się udać – bawiąc się
oklepanymi konwencjami, rozbudził uśpiony potencjał tkwiący w wiktoriańskich powieściach
grozy. To, co do tej pory wydawało się nam w pierwszej kolejności zabawne i
kiczowate, w Penny Dreadful okazało się wyjątkowo głębokie. Wampiry, wilkołaki
i demony nie są w produkcji Logana celem samym w sobie, nie pojawiają się
jedynie po to, aby straszyć. Sięgnięcie do tych motywów stanowi bowiem pretekst
do przyglądnięcia się skomplikowanej naturze ludzkiej. Wiele wniosków, które wyciągnąć
można z Penny Dreadful odnosi się również do czasów nam współczesnych. Tym
bardziej szkoda, że stacja Showtime postanowiła serial zakończyć. Mimo że wątki
zostały jako tak poodmykane, potencjał na dalsze serie widoczny był gołym
okiem. Smutno, bo to naprawdę była wspaniała rzecz.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz